Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
wygrzewanie wkładek
#31
Miałem kiedyś podobny problem i z wewnętrznym i ze skorupą w WindSport usłyszałem, że winą tego jest trzymanie nie zapiętych butów w szafie. Teraz zawsze zapinanam i problem się skończył. W temacie wewnętrznych Deeluxe w WSM24.pl słyszałem, że niektóre wkładki mają limit formowań i tu może jest pies pogrzebany Sad
Odważni nie żyją wiecznie, lecz ostrożni nie żyją wcale...
Odpowiedz
#32
(30-01-2017, 06:46 PM)Heckler1 napisał(a):
(29-01-2017, 09:41 PM)Tomzo napisał(a): Wypiekałem ostatnio wewnętrzne Deeluxe jak na filmie Rosjan. Temp. 120 stopni, wytłoczka po jajach, paluchy oklejone papierem toaletowym, użyłem taśmy samoklejącej przeźroczystej i pończoch. Tupanie po włożeniu buta do skorupy pod wypieczonego napęczniałego klopsa wsadziłem wkładkę Sidasa i jeszcze raz pończochę. Dobicie pięty jest ważne. Wszystko super! jak się rozbije będę robił raz jeszcze zależy jak często będę na stoku. Ogólnie zabawa przednia, cała rodzina zaangażowana i chętna do pomocy:-)

Melduję, że ja też już po wypiekaniu. Niestety lipa wyszła
Ale do rzeczy. Skorupy wg wszystkich mondopointów, bomberów i innych mam nawet za duże jak na moje stopy (stopy 270 i 275, skorupa Deeluxe 299mm (27,5)), wkładka stary full termoformowany raichell.
Zrobiłem dokładnie tak jak gien (dzięki chłopie) mi to napisał powyżej - piekarnik, temperatura do 120 st, wygrzewanie wkładki dokładnie 15 minut, z wkładki zrobiła się elegancka miękka bułeczka.
Stopa oklejona jak na filmiku rosjan, bardzo dokładnie i dosyć grubo, na to cienka rajtka żeby wszystko się trzymało w kupie, na to snowboardowa skarpeta, pod nogę wkładka sidas na obustronnej taśmie, całość w miękką i spuchniętą wkładkę prosto z piekarnika i znowu na to cienka rajtka i noga w skorupę.
Najpierw waliłem mocną piętą o drewnianą deskę później stałem na tej samej desce z palcami w górę przez bite 25 minut (bolało kurna). Druga noga tak samo. 
Z pół godziny po całej operacji wsadziłem nogi w buty i jest git, no w końcu będzie wygoda...tak mi się wydawało, bo już na drugi dzień znowu wskoczyłem w buty i ZONK. Wkładki rozprężyły się dosyć mocno i znowu jakbym stał w bucie ze dwa numery za małym, miażdżą mi palce - nie będzie w tym jazdy. Przypomniałem sobie, że po formowaniu w WSM było tak samo.
Wydaje mi się, że wkładki mam jakieś trefne, może są jakieś stare, albo nie wiem co.
Spróbuję jeszcze jedno termoformowanie, tym razem dowalę jeszcze więcej watoliny i ze dwie skarpety narciarskie na girę, jak nie wyjdzie to zamawiam nową wkładkę.
Znalazłem w dobrej cenie nowe wkładki ale niestety znowu deeluxe.

Jestem po formowaniu po raz trzeci. Już jestem po jeździe i stwierdzam, że jest w miarę, a dokładniej mam znacznie więcej miejsca na paluchy niż wcześniej (a to mi najbardziej przeszkadzało). Boli trochę spód stopy w obu butach, ale to jest chyba kwestia objeżdżenia butów, albo nieodpowiednia wkładka - w narciarskich też mam tą samą Sidasa i spód stopy też mnie boli.
Wkładki nadal elegancko spuchły w piekarniku. Tym razem dowaliłem duuużo więcej srajtaśmy na paluchy z każdej strony, ból był sakramencki przez 17 minut, dłużej nie dałem rady stać.
Całą wkładkę (linear) po zapiekaniu i wbiciu w nią stopę okleiłem delikatnie srebrną taśmą montażową i na to cienka rajtka.
Jest też spory problem, żeby wkładka pod stopą (u mnie Sidas Mid) dobrze się ułożyła w bucie - do skarpety przykleiłem ją taśmą dwustronną i dodatkowo srebrną taśmą montażową, żeby nie przesunęła się w bucie. 
Odpowiedz
#33
Brawo! Udało się! Jest nas takich zapieczonych więcej! :-) Jak teraz oglądniesz sobie but wewnętrzny, to ważne aby była dość gładka jego powierzchnia zewnętrzna, bez fałdów i miechu. Szczególnie dotyczy to okolicy pięty.
Odpowiedz
#34
Formowałem ostatnio linery. Jak zakładałem w domu buty wszystko było ok. Okazało się inaczej jak zacząłem jeździć. Pierwszego dnia uciskały mnie w rożnych miejscach, w okolicach ścięgna Achillesa nawet tak, że pod koniec dnia nie mogłem usiedzieć w butach. Musiałem rozpinać dolne klamry po każdym zjeździe tak jak w poprzednich linerach. Drugiego dnia ucisk w okolicach ścięgna zniknął ale dalej uciskało w różnych miejscach. Trzeciego dnia było lepiej dopiero jak sobie przypomniałem to rozpinałem klamry. Czwartego dnia komfort cały dzień bez rozpinania butów nic już prawie nie cisnęło, dużo lepiej niż w starych. Piątego dnia jeździłem w miękkich butach :-).


Jak widać po formowaniu linery jeszcze się układają podczas jazdy więc kilka dni trzeba przecierpieć.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości